wtorek, 28 stycznia 2014

Prolog

Grudniowy zimny wieczór. Zakochani siedzieli przy kominku okryci żółtym, cieplutkim kocykiem. Chłopak tulił do siebie nastolatke , ponieważ drżala jeszcze po zimowym spacerze. Wtuliła sie do niego z całych sił, żeby w końcu zrobiło jej się ciepło. Nawet gorąca czekolada nie potrafiła jej rozgrzać w zimowe dni. Najlepszym ciepłem był on. Bryan delikatnym i powolnym ruchem wsunął swoją rękę pod bluzkę Jenny na co od razu podskoczyla, bo jego zimna dłoń dotknęła  jej rozgrzane plecy. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a z jego ust wydobyl się cichy śmiech.

- Kochanie? - uniosła na niego swoje spojrzenie, a w jej oczach pojawiły sie malutkie płomyki ognia, które odbijały się od kominka.

- Słucham cię skarbie. - odpowiedział z lekką chrypką w głosie, po czym oderwał sie od swoich myśli i z uwagą zaczął słuchać tego co ma mu do powiedzenia brunetka.

- Będziesz ze mną już zawsze prawda? - po jej głowie chodziło wiele złych myśli dzisiaj, za dużo myślała o tym jak to by było, gdyby sie rozstali ze sobą, potrzebowała ciepłych słów, oraz jednego zdania, które będzie potwierdzeniem na to, że nigdy jej nie opuści.

- Nigdy cię nie zostawie, nawet jakbyś miała najwiekszy problem, który by mnie przerastał zostane z tobą i rozwiążemy go wtedy razem, nie pozwoliłbym na to, żebyś została z czymś sama beze mnie, w każdej trudnej dla ciebie decyzji będę obok, w każdej trudnej chwili będziesz mogła złapać moją dłoń, aby poczuć się bezpiecznie. - takich słow właśnie potrzebowała, to ją od razu uspokoiło. Wiedziała, że może liczyć na niego w każdej chwili, wiedziała o tym doskonale, ale dzisiaj potrzebowała potwierdzenia na to.

- Kocham cię. - szepnęła i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek, po czym przytuliła sie do niego tak, że czuła bicie jego serca.

- Ja ciebie też kocham. - odparł i pocałował ją w czoło delikatnie glaszcząc po plecach.

Jenny wiele dla niego znaczyła. Kochał ją i był wstanie zrobić dla niej wszystko byle tylko była szczęśliwa. Uwielbiał robić jej niespodzianki, ponieważ lubił patrzeć na jej uśmiech, który dla niego był lekiem na wszystko. Wystarczy  taki malutki gest z jej strony, ale dla Bryana miał on ogromne znaczenie. Nie mógł sobie jednak wyobrazić jednej sytuacji, gdyby tak nagle musiał z nią żyć osobno, gdyby tak po prostu wszystko padło. Chce dla niej jak najlepiej, byle czuła się przy nim bezpiecznie. Nigdy by nie pozwolił na to, żeby ktoś ją w jakiś sposób skrzywdził. Jest jej wdzięczny za to, że mimo jego przeszłości Jenny go nie opuściła i była przy nim zawsze, kiedy jej potrzebował. Jest dla niego całym światem i największym wsparciem jakie kiedy kolwiek miał. Bez niej nie poradziłby sobie.